slideup

O MNIE

Mam na imię Ewa. Czasami zadziorna, czasami uparta Ewa (jak to zwykle Byk), która często pochyla głowę tylko po to, by pokazać rogi. Jak mój zodiakalny patron jestem silna, jednak  nie za sprawą mięśni, ale duchowo, dzięki wewnętrznej sile. Dlatego nie boję się zmian, a te które następują akceptuję bez obaw. To oczywiście w dość istotny sposób wpływa na moje życie.

I dlatego właśnie….

 

KOCHAM MOJE ŻYCIE - takim  jakie jest i było, z odwagą i pokorą  przyjmując zarówno to czego już doświadczyłam jak i to co los dopiero mi planuje. Były chwile radości, dumy, ale i zwątpienia. Wszystko w jakimś celu -by doświadczyć, ale też nie zwariować od nadmiaru szczęścia.

A moje szczęście to mój dom, dlatego…..

 

KOCHAM MÓJ DOM - a  dom to nie miejsce, ale przede wszystkim ludzie, czyli moja rodzina. Bez nich moje życie nie miałoby tego smaku. To dzięki nim mam poczucie spełnienia i stabilizacji. Ale dzieci dorastają i nieodłączną częścią tego procesu jest ich wędrówka i samodzielność. Na szczęście od początku miałam tego świadomość. I jak każdy świadomy rodzic  nie czuję pustki. Mam moje psy. To one wypełniły pustoszejące gniazdo.

Więc  ....

 

KOCHAM MOJE PSY - i chociaż psy były w moim życiu od dawna , to dopiero teraz dojrzałam na tyle, bym to ja była w ich życiu tak na prawdę - całą sobą.

Nareszcie rozumiem ich potrzeby, sposób myślenia, kochania, okazywania uczuć. Wiem kiedy tęsknią, jak się złoszczą i o co, i ciągle mam wrażenie, że one także się uczą – MNIE. Troska o nie stała się moją pasją. To odskocznia od codziennej pracy.

Ale mimo wszystko …..

 

KOCHAM MOJA PRACĘ -  bo dzięki niej życie jest łatwiejsze, rachunki zapłacone, a rodzina i psy mają co jeść. To tam odzywam się czasem do LUDZI  co daje mi poczucie normalności. Bo normalnie rzecz biorąc, baba gadająca z psami ponoć normalna  nie jest. A przynajmniej nie jest za taką uważana. Ja jednak dla swojej pasji skłonna jestem do wielu poświęceń.

Dlaczego? Bo  ………

 

KOCHAM MOJĄ HODOWLĘ - Nie szukałam tu przyjaciół - a właśnie tu najwięcej znalazłam. Te kilka lat w środowisku "psiarzy" zaowocowało większymi przyjaźniami niż całe moje dotychczasowe życie.

Dlaczego? Bo tak samo czujemy, tak samo myślimy, tak samo wypoczywamy, śmiejemy się .

To musi łączyć. I łączy.

Nie zamieniałabym tych lat na żadne inne. Dopiero teraz realizuję się w 100%. Nie ubolewam nad brakiem czasu, niestosowną fryzurą, pospolitym ciuchem czy połamanymi paznokciami.

Szpilki odstawiłam na górną półkę i z przerażeniem wspominam, że kiedyś całe dnie miałam je na nogach. Nieprzespane noce ( bo szczenięta, bo suka rodzi ) stały się codziennością - nie tak problematyczną jak bym kiedyś uważała.

 

Zmieniłam się . Nie wiem czy na lepsze - NA INNE.

I dobrze mi z tym.

Powrót

„Pies jest jedyną istotą na świecie,
która bardziej kocha Ciebie niż siebie samego.” - J. Billangs